| Co zyskuje Bydgoszcz, co Toruń? |
|
|
|
|
Jak ukazano powyżej obraz miasta zyskują na aglomeracji, ale w niejednakowym stopniu. Bydgoszcz przesuwa się w rankingu o 2 miejsca, dystansując Lublin i Szczecin, z którymi przecież samodzielnie również może się porównać. Awans więc nie jest zbyt wielki. Wyraźnym zyskiem jest jedynie przełamanie bariery mentalnej i psychologicznej, wg której Bydgoszcz balansowała na granicy metropolii i średnich ośrodków. Bydgoszczy mimo oczywistego potencjału niejednokrotnie odmawiano uznania jej aspiracji i rzeczywistej stołeczności w regionie. Dwumiasto z Toruniem pozwala przekroczyć te bariery rozwojowe i prestiżowe. Stosunkowo niewielki awans Bydgoszczy należy jednak rozważyć w konfrontacji z możliwymi negatywnymi następstwami połączenia z Toruniem. Dla Torunia aglomeracja z Bydgoszczą to awans o 9 miejsc z rangi średniego miasta do metropolii krajowej. Toruń wyprzedza: Tarnów, Bielsko Białą, Rzeszów, Radom, Częstochowę, Kielce, Białystok, Szczecin i Lublin. Jakąkolwiek rangę administracyjna i związane z tym perspektywy rozwojowe Toruń posiada tylko przy postrzeganiu jako biegun aglomeracji bydgosko-toruńskiej. Samodzielnie może być tylko miastem powiatowym o wyższej niż równorzędne ośrodki randze turystycznej, naukowej i częściowo gospodarczej. Jednym z oficjalnych argumentów przemawiających za powstaniem aglomeracji jest konieczność stworzenia ośrodka metropolitarnego, który byłby w stanie konkurować z innymi metropoliami i wyrównywać proporcje rozwoju. Jednak jednym z niebezpieczeństw, które szkodzi stosunkom obu miast jest rozumienie powyższej tezy jako wyrównywanie proporcji między Bydgoszczą, a Toruniem. Tak rozumiane budowanie aglomeracji jest dla Bydgoszczy szkodliwe i lepszym rozwiązaniem jest wówczas ODDZIELENIE Bydgoszczy od Torunia i samodzielne budowanie aglomeracji, nawet za cenę mniejszej rangi w kraju. Wówczas nawet bez formalnej aglomeracji AB-T pozostają: powiązania gospodarcze i kulturalne, potencjał demograficzny, powiększona chłonność rynku i inne czynniki bazujące na fakcie zamieszkiwania na niewielkim obszarze prawie 800 tyś. osób. Nie będzie prestiżu z punktu widzenia krajowego, zapewne będzie tendencja do marginalizowania Bydgoszczy. Toruń zaś samodzielnie nie będzie miał szans na odgrywanie roli stolicy dużego regionu. W ciągu 6 lat istnienia wspólnego województwa można zauważyć pewne zjawiska, które nie są zbyt korzystne dla Bydgoszczy. Toruń postrzegany jako ośrodek wojewódzki dzięki sąsiedztwu Bydgoszczy, która wywalczyła to województwo i dzięki której w ogóle może istnieć usiłuje różnymi metodami zmniejszyć dystans do Bydgoszczy, aby być traktowanym co najmniej jako równorzędny ośrodek, a nawet stolica regionu. Z drugiej strony nie można odmawiać Toruniowi ambicji rozwojowych, ponieważ przemawia za tym jego potencjał. Sztuka polega na zachowaniu chwiejnej równowagi wynikającej z konfrontacji wpływów obu ośrodków. Awans Torunia postrzeganego jako współstolica wielkiego regionu jest większy od Bydgoszczy i uzyskany dzięki determinacji Bydgoszczy. Dlatego szkodzenie, hamowanie naturalnego rozwoju Bydgoszczy jako największego miasta regionu, grupującego 25% ludności (więcej niż łącznie Toruń z Włocławkiem), 30% podmiotów gospodarczych (więcej niż Toruń z Włocławkiem i Grudziądzem), 40% kapitału zagranicznego (tyle samo co Toruń z Włocławkiem, Grudziądzem i Inowrocławiem), 50% potencjału naukowego, kulturalnego, sportowego, medycznego (wskaźniki podobne do samodzielnych ośrodków regionalnych np Szczecina, Olsztyna, Lublina) jest działaniem podcinającym korzenie tego regionu i funkcjonowaniu samego Torunia jako współstolicy tego regionu. |
